Wydawałoby się, że kwiaty są jednym z najbardziej oczywistych i najczęściej fotografowanych tematów. A jednak Theo Bosboom w albumie „Flowerscapes, A Bug’s Eye View” pokazuje je w sposób, który pozwala zobaczyć dobrze znany świat zupełnie na nowo.
Fotografie zostały wykonane niemal z poziomu ziemi — z perspektywy owada przemieszczającego się pomiędzy łodygami i liśćmi. Przestają być wówczas niewielkimi elementami łąki czy leśnego poszycia. Wyrastają ponad widza, stają się monumentalne, czasem niemal architektoniczne. Łodygi przypominają pnie drzew, płatki tworzą sklepienia, a niewielki fragment roślinności zamienia się w osobny, rozbudowany krajobraz. Ten, kto grał w grę „Grounded”, ten doskonale zrozumie tą perspektywę.
Nie jest to oczywiście pierwszy raz, kiedy widziałem fotografie wykonane z tak niskiej perspektywy. Lubię również zdjęcia utrzymane w technice high key — jasne, lekkie, oparte na subtelnym rysunku form i kolorów. Mimo to album Bosbooma bardzo mnie urzekł. Zadecydowała o tym przede wszystkim jego kompletność. Nie jest to zbiór kilku efektownych kadrów wykorzystujących ten sam pomysł, lecz konsekwentna i spójna opowieść wizualna. Kolejne fotografie rozwijają przyjętą perspektywę, pokazując różnorodność form, struktur i układów, jakie powstają tuż nad powierzchnią ziemi. Pomysł nie wyczerpuje się po kilku stronach — przeciwnie, z każdym następnym zdjęciem ujawnia nowe możliwości.
Szczególne wrażenie robi również kolorystyka. Jasne tło, świeże zielenie, fiolety, róże i żółcie tworzą obrazy lekkie i niemal przejrzyste, ale jednocześnie bardzo wyraziste. Kolor nie jest tu jedynie dekoracją. Buduje atmosferę, porządkuje kompozycję i nadaje każdemu zdjęciu indywidualny charakter. Kolorystyka tych zdjęć bardzo mi przypomina prace Moneta.
„Flowerscapes” przypomina, że w fotografii przyrodniczej nie zawsze trzeba szukać odległych miejsc czy niezwykłych gatunków. Czasami wystarczy zmienić punkt widzenia — dosłownie o kilkadziesiąt centymetrów — aby wejść do świata, który przez cały czas znajdował się tuż obok nas. Niestety, pomimo tego, że nie mogę narzekać na brak łąk wokół Poznania, to nie starcza mi czasu, aby się w nie zanurzyć. Łatwiej mi pojechać na Grenlandię. I może dlatego album „Flowerscapes” tak mi się spodobał.
Theo Bosboom „Flowerscapes, A Bug’s Eye View”
112 stron, 50 zdjęć
Okładka twarda
A innym albumem Theo wartym obejrzenia jest „Islandia” poświęcona – jakżeby inaczej – tej krainie lodu i ognia.




Leave a reply