Atacama – kto by się spodziewał, że ta pustynia będzie tak zróżnicowana. Wulkany, słone jeziora pełne brodzących flamingów, kaniony z rwącymi rzekami, ciepłe źródła zachęcające do kąpieli, strzeliste góry pokryte śniegiem, wysokie wydmy, guanaka, mnóstwo kolorowej trawy i przepiękne zachody Słońca.
A na deser – całkowite zaćmienie Słońca w obserwatorium ESO La Silla.
Spędziliśmy na pustyni ponad tydzień.
Oto kilka informacji, którymi chciałbym się podzielić.
Odwiedziliśmy część Atacama znajdującą się w Chile. Nie byliśmy ani w Argentynie, ani w Boliwii. Ale wiemy już, że trzeba będzie to nadrobić w niedalekiej przyszłości.
Informacje praktyczne
Bazą wypadową jest miasteczko San Pedro de Atacama położone na wysokości 2400 m n.p.m. Nie wiem ile liczy mieszkańców, ale na pewno więcej tam mieszka psów niż ludzi. Miasto nie jest duże. Ma niską, podupadającą zabudową, wszechobecny kurz (nie ma w zasadzie wyasfaltowany dróg). W niektóre rejony po zmroku nie należy się zapuszczać. Ale ogólnie czuliśmy się tam bezpiecznie z naszymi dziećmi. Miasteczko żyje – głównie za sprawą turystów. Jest mnóstwo knajp – niektóre z nich całkiem dobre, sklepów i oczywiście lokalnych biur podróży, które oferują podobne aktywności.
Aby dostać się do San Pedro de Atacama najlepiej przylecieć z Santiago do Calama i tam wypożyczyć samochód. Połączenia są z tych droższych więc znowu warto je kupować z wyprzedzeniem. Co do samochodu, to nie musi to być 4×4, gdyż w większość miejsc spokojnie dojedziecie zwykłym samochodem. My mieliśmy monstrum – Toyota Hilux – prawie żadne drogi nie były nam straszne. Samochód daje Wam olbrzymią wolność w podróżowaniu. Nie jesteście zależni od lokalnych biur podróży (lokalny transport do ciekawych miejsc w zasadzie nie istnieje) i można zobaczyć wiele ciekawych miejsc.
Zarówno samochód jak i nocleg warto zarezerwować z wyprzedzeniem, gdyż pustynia cieszy się dużą popularnością w zasadzie przez cały rok. Nie spodziewajcie się hoteli “na wypasie”. Jest kilka hoteli oferujących bardzo wysoki poziom, ale ceny są wyższe niż ceny pięciogwiazdkowych hoteli w Europie. My spaliśmy w Hotel la Estacion i było OK. Był nawet mały basen – z piekielnie zimną wodą, kafejką na dachu i bardzo przyjazną obsługą.
Noce są zimne (przynajmniej podczas zimy) więc warto wcześniej ustalić, czy w hotelu będzie ogrzewanie. U nas wyglądało to tak, że mieliśmy grzejnik na butlę w pokoju i codziennie wieczorem go odpalaliśmy, aby się trochę dogrzać. W ciągu dnia temperatura to 20-25 stopni i piękne słońce cały czas. Nocą spada natomiast to 5-10 stopni. A, że budynki mają bardzo cienkie ściany, to się szybko wychładzają.
Miasteczko jest położone na wysokości 2400 metrów n.p.m.. Ale nie zauważyliśmy żadnego wpływu wysokości na nasze organizmy. Podczas naszego pobytu byliśmy na ponad 4100 m n.p.m. i tą wysokość można było już odczuć. Ale można się do tego przygotować – tak zaplanowałem wycieczki, że każdego dnia byliśmy na nieco innej wysokości z jednodniowym odpoczynkiem pośrodku. To rozwiązało ewentualne problemy z wysokością.
Jeździ się całkiem przyjemnie, a drogi asfaltowe są dobrze utrzymane i oznakowane. Jako, że nie ma ich zbyt wiele, to trudno się zgubić. GPS w komórce i ogólne rozeznanie co do tego gdzie jedziemy jest wystarczające.
Warto zawsze mieć zatankowany bak, gdyż odległości potrafią być duże a stacji benzynowych poza San Pedro de Atacama nie ma. A na tej potrafią być kilkudziesięciominutowe kolejki (stacja położona jest w samym centrum). Może to się już zmieniło, gdyż jak wyjeżdżaliśmy to kończyły się prace przy nowej nowoczesnej stacji u wylotu z miasta. Trzeba pamiętać, że spalanie potrafi być bardzo wysokie, gdyż jest dużo podjazdów. Raz dotarliśmy do domu prawie na oparach i przez kilkadziesiąt kilometrów prawie nie dotykałem pedału gazu (na szczęście wracaliśmy z gór i było prawie cały czas w dół). A początkowo wydawało mi się, że paliwa mam w bród. Najadłem się trochę strachu bo zapadała noc, byliśmy daleko od miasteczka a tu zanosiło się na nocowanie na poboczu z dwójką maluchów. Ale ostatecznie się udało.
Co do posiłków, to preferowaliśmy obiadokolacje. Cały dzień spędzaliśmy na atrakcjach, a wieczorem szliśmy na kolację. Możemy polecić następujące restauracje:
Adobe
La Estaka
Cafe Esquina
Rezerwacja w powyższych lokalach jest mocno wskazana. Inaczej możecie się odbić od drzwi. Warto zabrać jakieś cieplejsze ubrania bo wieczorami potrafi być zimno.
Ciekawe miejsca
Wokół miasteczka jest mnóstwo ciekawych miejsc. Niektóre z nich są otwarte w określonych godzinach. Laguny i doliny są co do zasady płatne.
Laguny Miscanti i Miñiques
Dwie laguny położone stosunkowo wysoko – bo aż na 4140 m n.p.m. Prowadzi do nich piękną asfaltowa droga, która później zmienia się w szutrówkę. Po lewej stronie jadąc do cały czas widzimy przepiękne wulkany. Żółta trawa wokół robi swoje. Będzie zimno i wietrznie. Laguny są zamykane o określonej porze więc warto to sprawdzić przed wyjazdem. Bardziej na zachód niż w godzinach porannych. Pamiętajcie o pełnym baku!
Laguna Chaxa
Przepięknie położona laguna – w tle z wulkanem Lascar. Można tutaj spotkać mnóstwo brodzących flamingów. Jest knajpka, gdzie można zjeść. Absolutnie polecam przyjechać tutaj na zachód. Miejsce jest malownicze, a kolory potrafią być wspaniałe. Warto zostać jak najdłużej – praktycznie do zmroku.
Laguna Tebinquinche
Nasz lagunowy faworyt. W wodzie odbijają się przepięknie odległe wulkany, od czasu do czasu przyleci flaming. Również warto wybrać się tutaj na zachód słońca. Laguna jest zamykana tuż po zachodzie. Jest długa – warto się wybrać do najdalszych ich zakątków.
Valle de la Luna (Dolina księżycowa)
Skupisko skał i piasku na które warto poświęcić dużo czasu. Wjeżdżamy tam samochodem i zatrzymujemy się przy najciekawszych miejscach. Uwaga – w niektóre dni wpuszczają tylko grupy zorganizowane, więc najlepiej to sprawdzić na miejscu. Warto przyjechać z samego rana – wtedy jest najmniej ludzi i wybierać bardziej forsowne wycieczki. Polecam zabrać dużo wody, coś do jedzenia i miło spędzić czas. Najlepsza widokowa trasa wiedzie bokiem Głównej Wydmy (Duna Mayor) – najlepiej iść dołem, wdrapać się na grań i później dojść do Głównej Wydmy granią. Widoki zapierają dech. Trzeba tylko uważać i się nie zbliżą do krawędzi grani – upadek grozi śmiercią. Ale grań jest bardzo szeroka – można spokojnie wybrać się nawet z dziećmi (ale bez wózka). Nie znajdziecie tam ani cm cienia.
Mirador de Kari – Piedra del Coyote
Punkt widokowy na Dolinę Księżycową. Warto tu przyjechać na zachód słońca (słońce będzie zachodziło po przeciwnej stronie niż dolina, co samo w sobie jest podwójnym bonusem). Spodziewajcie się dużo ludzi, bo to bardzo popularne miejsce. Ale jest warte odwiedzin. Promienia Słońca przepięknie potrafią wydobyć faktury ze skał i piasku doliny położonego poniżej. Z punktu widać też jak wielka jest dolina i jak niewiele jej widzimy podczas zwiedzenia(nie wolni schodzić z ustalonych szlaków).
Dolina śmierci (Valle de Marte)
Położona po drugiej stronie drogi do San Pedro de Atacama (patrząc od Calama, w porównaniu do Doliny księżycowej), dolina jest popularna wśród … snowboardzistów. Jeśli chcecie spróbować snowboardu na piasku, to tu je znajdziecie. Wygląda to przekomicznie – “snowbordziści” podchodzący z deską po piachu na olbrzymią wydmę, ale czemu nie.
Jeśli chodzi o samą dolinę, to polecam dotrzeć do domku strażnika położonego wysoko na płaskowyżu, a później przejść na płaskowyż i zejść na grań wielkiej wydmy. Widoki przepiękne. A po grani wydmy idzie się wspaniale. A później można się sturlać na sam dół po piachu. Weźcie bardzo dużo wody.
Guatin
Niedaleko tej niewielkiej osady znajdziecie rzekę i mnóstwo … kaktusów. Wysokich nieraz na 3-4 metry. Zero ludzi, leniwie płynąca woda i kaktusy pod niebieskim niebem i palącym słońcem.
Puritama
Bez rezerwacji nawet nie próbujcie tam się wybierać. Miejsce jest magiczne – pośrodku pustyni znajdziecie kanion z rzeką i … ciepłymi źródłami oraz naturalnymi basenami. Wszystko wśród lokalnych trzcin otoczone wysokimi ścianami kanionu. Najlepiej zacząć zabawę od najdalszych basenów – jest duża szansa, że będziecie sami. Magiczne miejsce, szczególnie z rana. Warto zabrać coś do jedzenia i picia.
Droga nr 27 w kierunku Chile i Paso Jama
Piękna krajobrazowa droga. Praktycznie zero samochodów, wspaniałe widoki i wysokość – tu już się wspinamy i warto wcześnie się zaaklimatyzować wycieczkami na niższe wysokości. Skalne formy, guanaco, wszechobecne wulkany, piękne, słone jeziora i laguny. To trzeba zobaczyć. Wycieczka na cały dzień.
Oczywiście to nie są wszystkie miejsce warte odwiedzenia. Porzuciliśmy pomysł zobaczenie gejzerów Del Tatio, gdyż najlepsze widoki są o wschodzie Słońca a do samych gejzerów jedzie się 2h. Więc pobudka byłaby o bardzo wczesnej porze. Ale myślę, że warto udać się na wycieczkę drogą B-245 prowadzącą do gejzerów i dalej, szczególnie na zachód słońca. Zresztą warto zjeżdżać na lokalne drogi bo prowadzą nas często do ciekawych, nieoczywistych miejsc.
Wiem, że tutaj przyjadę już na fotograficzną wyprawę. Połączę wtedy pustynie Chile, Boliwii i Argentyny. Każda z nich oferuje coś całkowicie innego.

































Comment
Ja pierdziele ale zdjęcia! Szok mistrzu. Serdecznie pozdrawiam.