Kanion Stuðlagil Islandia to kolejna atrakcja turystyczna Islandii. Do niedawna nikt o kanionie nie wiedział, a to ze względu na polodowcową rzekę, która płynęła jego korytem i wypełniała go po sam brzeg. Dopiero budowa elektrowni wodnej obniżyła lustro rzeki i kanion wyłonił się z odmętów rzeki.
Nie miałem w planie odwiedzić Stuðlagil podczas tej wyprawy. Kontuzja nogi spowodowała jednak, że musiałem porzucić realizację dalszych pieszych wędrówek po Interiorze (cirka 25km dziennie z ciężkim plecakiem). Stąd konieczność modyfikacji planów. Kanion był naturalnym wyborem podobnie jak cały szereg innych wodnych atrakcji na wschodzi i północy kraju.
Do kanionu można dotrzeć od dwóch stron. Zdecydowanie ciekawsza, ale wymagająca też większego wysiłku, jest strona wschodnia. Do kanionu prowadzi ścieżka – idzie się ok. 20 – 30 minut z parkingu. Obecnie trwają tam intensywne prace drogowe – myślę, że polepszy się dojazd i dojście, ale pojawią się też ograniczenia, których dzisiaj na wschodniej stronie nie ma. Stosunkowo łatwo można bowiem wpaść do rzeki, która co prawda płynie całkiem leniwie, ale jest głęboka. Na kamieniach jest szczególnie niebezpiecznie podczas wymijania innych osób. Również na mokrych i tym samym śliskich kamieniach stosunkowo łatwo wywinąć orła, a stąd droga do wody już niedaleka.
Kanion odwiedziłem wieczorem, gdy nie było już zbyt wielu ludzi. Choć przyznam, że tylu kobiet i dziewcząt wypinających się do zdjęcia na tle turkusowej wody dawno nie widziałem.
Wieczorem kanion był już schowany w cieniu, co miało swoje zalety przy fotografowaniu. Z upływem czasu liczba osób była coraz mniejsza. W pewnym momencie zostałem zupełnie sam. Mogłem chłonąć to miejsce bez latających dronów, okrzyków zachwytu i wszechobecnych selfie :-). Ot zalety zachodu słońca o 23.00.
Spędziłem tutaj ponad dwie godziny. Miejsce jest magiczne. Warto zejść po kamieniach aż na samo dno bazaltowych kolumn, do tafli rzeki. Turkusowy kolor jest niesamowity z tej wysokości, podobnie jak czerwień bazaltowych kamieni. Myślę, że jeszcze bardziej mistycznie to miejsce prezentuje się w mglisty deszczowy poranek. Trzeba będzie wrócić.
Zapraszam na kilka zdjęć.








Leave a reply