Po ponad półtorarocznej przerwie wróciłem do drukowania moich zdjęć drukarką Canon Pro 10S. Nadal mam tą samą drukarkę co ostatnio, na której mogę drukować w formacie A3+. Do swoich własnych potrzeb najczęściej jednak drukuję w formacie A4 do portfolio z wypraw. Wydruki na ścianę to już format A3.
Tak długi okres bez druku mógł oznaczać różnego rodzaju problemy z drukarką. W przypadku Epsona byłaby to śmierć drukarki, a dokładniej głowicy drukującej, która byłaby całkowicie zatkana. Wiem to z doświadczenia. Dlatego trochę się bałem czym też zaskoczy mnie drukarka Canon.
Pierwsze koty za płoty. Po podłączeniu do prądu drukarka ruszyła i o dziwo wszystko się zaświeciło na niebiesko. Postanowiłem przeczyścić dysze i zobaczyć jak będzie wyglądał pierwszy wydruk. Na pierwsze drukowane zdjęcie wybrałem zdjęcie wykonane podczas zimowej wyprawy na Svalbaldzie, miałem bowiem w planie stworzenie drukowanego portfolio z tej wyprawy.
Nacisnąłem wydrukuj zdjęcie w Photoshopie i po kilku minutach miałem w rękach zdjęcie w formacie A4. Nie było dobrze. Po prawej stronie widoczne pasy atramentu, a dół cały na niebiesko. Zdjęcie wyglądało dziwnie, za dużo niebieskiego.
No to czyścimy. Na szczęście było dużo atramentu, więc miałem z czego korzystać. Przy czyszczeniu zawsze zużywa się całkiem sporo atramentu. Przeszedłem przez wszystkie dostępne opcje czyszczenia, wyrównywania głowic, itp. Pasy zniknęły, ale wydruk nadal pozostawał niebieski. Zmieniłem zdjęcie, zmieniłem program graficzny – nadal to samo. Już zacząłem szukać sklepu, w którym mógłbym kupić nową głowicę, obawiałem się bowiem, że to właśnie ona jest winna temu zafarbowi. Ale Canon wypuścił już nową wersję drukarki i nowe głowice były dostępne jedynie w Chinach. Czas oczekiwanie – ok. miesiąca.
Zastanawiałem się nad przyczyną tego problemu. Może atrament po prostu skisł przez tak długi czas bezczynności. Może jest jak mleko? Miałem w szafce zapasowy, oryginalny atrament do drukarki. Wszystkie 9 kolorów plus CO, czyli chroma optimizer. Wymieniłem atrament na nowy i z duszą na ramieniu przycisnąłem przycisk „drukuj”. I bingo. Wydruk był pozbawiony niebieskiego zafarbu i wszystko wróciło do normy. Czyli jednak atrament skisł :-), a sama drukarka Canon Pro 10s dała radę przetrwać.
Tego samego dnia zacząłem drukować portfolio ze Svalbardu. Więcej na temat moich portfolio możecie przeczytać w tym i następnym poście. Na razie drukarka Canon Pro 10s zostaje ze mną i wymiana głowicy jej nie grozi. Teraz trzeba tylko dokupić atramentu.


Leave a reply