Paula Nicklena przedstawiać nie trzeba. To uznany fotograf rejonów podbiegunowych, związany z National Geographic, zdobywca wielu prestiżowych nagród. bardzo często schodzi z aparatem pod wodę, czego rezultatem są niesamowite zdjęcie (wspomnę chociażby paszcze lamparta morskiego).
Ostatnio ukazał się kolejny jego album poświęcony rejonom podbiegunowym zatytułowany „Born to ice”. Od Arktyki po Antarktydę. Od pingwinów po niedźwiedzie. Wiele różnych gatunków zwierząt zamieszkujących zimne rejony naszego świata.
Album jest z tych, które musimy położyć na stole lub na podłodze. Jest to bowiem tzw. coffee book. który ze względu na swoją wagę i wymiary nie nadaje się do przeglądania w rękach. Nastawcie się zatem na duże zdjęcia.
Co do tych ostatnich, to jest ich naprawdę sporo. Album ma prawie 350 stron, z tego większość z nich zajmują zdjęcia właśnie. Wiele z nich widziałem po raz pierwszy – i to pomimo tego, że znam szereg zdjęć Paula i często zaglądam na jego stronę.
Dobór zdjęć jest naprawdę fantastyczny i prawie każde z nich to perełka. Wiele zdjęć pokazuje zwierzęta w ich naturalnym środowisko jako jego element. Osobiście bardzo lubię takie zdjęcia.
Możemy zachwycać się nie tylko kolorami (rejony podbiegunowe to nie tylko biel), ale w albumie znajdziemy również wiele czarno-białych zdjęć przyrody. Brak koloru świetnie do nich pasuje.
To co mi się nie podoba w albumie, to ułożenie zdjęć – niestety przyjęto koncepcję dzielenia dużego zdjęcia na dwie strony. W konsekwencji przez środek zdjęcia zawsze przechodzi łączenie co bardzo źle wpływa na odbiór tych przepięknych obrazów. Nie lubię dzielonych zdjęć. Zabiera to bowiem całą zabawę i pozostawia olbrzymi niedosyt. wolałbym trochę mniejsze zdjęcia, ale pokazywane na jednej stronie. Można tez było zrobić album w formacie krajobrazowym, poziomym. Wtedy tych przejść można byłoby uniknąć. Innych zastrzeżeń nie mam – wykonanie jest świetnie.
Zdecydowanie polecam. Szczególnie miłośnikom przepięknych zdjęć przyrody i rejonów podbiegunowych.






Leave a reply