Największa góra lodowa ma 4000 km2. Czyli jest ponad 7-krotnie większa od Warszawy. Pomimo swojej wielkości nie ma wdzięcznej nazwy – ot – A23a. Góra powstała już w 1986 roku, kiedy to oddzieliła się dd lodowca szelfowego Filchnera. Jej podróż nie trwała jednak długo, gdyż osiadła na Morzu Weddella i tak trwała w zawieszeniu przez 40 lat. Aż nadszedł przełom (góra się trochę stopiła) i w 2020 roku góra powoli ruszyła ku cieplejszym wodom otaczających Antarktydę. Teraz przyspieszyła. Płynie obecnie w kierunku wyspy Georga Południowa i mam nadzieję, że ją minie, a nie zakotwiczy u jej wybrzeża co byłoby katastrofą dla lokalnej fauny. Oczywiście góra się w końcu roztopi. Ale ile to potrwa – trudno powiedzieć.
Ja bardzo lubię góry lodowe, ale nie takie wielkie. Widziałem ich setki, jeśli nie tysiące. Różnych kształtów, kolorów. W pełnym świetle, o wschodzie czy zachodzie, we mgle, pod wodą. Zawsze chętnie do nich wracam.
Poniżej kilka zdjęć z mojej wyprawy na Antarktydę jachtem w roku 2017 – zdjęcia nie były jeszcze nigdzie publikowane, więc to ich debiut :-) (więcej zdjęć i relacja z tej podróży na https://antarktyda.net).


















Leave a reply