Islandia jest pełna tajemnic i ukrytych skarbów. Również z punktu widzenia krajobrazu. Takim diamentem jest niewątpliwie wewnętrzna część wyspy. Interior Islandii różni się zdecydowanie od krajobrazów otaczających drogę nr 1. Wulkaniczne i lodowe wnętrze są trudniej dostępne, surowsze w odbiorze i mienią się przede wszystkim czernią i bielą. Poruszanie się po interiorze wymaga samochodów 4×4 i pewnego doświadczenia w pokonywaniu rzek. Dlatego też o wiele mniej osób dociera w tę część wyspy.
Jeżeli chcecie zobaczyć jak interior odbiera jeden z ciekawszych (w mojej ocenie) fotografów obecnych czasów – Bruce Percy, to czas najwyższy zapoznać się z jego najnowszym albumem zatytułowanym “Halendi”.
W tym albumie trudno znaleźć znane miejsca Islandii. Jest to całkowicie inna wizja Islandii, często z dominującym elementem krajobrazu czy koloru. Bruce nadal fotografuje na slajdach, a jego obecny format to kwadrat. To nadaje tym zdjęciom nieco inny wymiar. Trochę jak powrót do przeszłości, a trochę jak oderwanie od obecnych tendencji w fotografii krajobrazowej, gdzie dominuje mocno selektywna obróbka i saturacja. Nie, żeby Bruce stronił od obróbki, ale jest ona inna. Część zdjęć to zdjęcia … z niczego. Ale po tym poznać dobre oko, że takie elementy krajobrazu potrafi wyłapać.
To co mnie na tych zdjęciach urzeka, to intymne połączenie fotografa z fotografowanym krajobrazem. Oglądając te zdjęcia mam poczucie, że czas – jeśli nawet się nie zatrzymał – to zwolnił, co pozwala mi bardziej chłonąć powstałe obrazy.
Gorąco zachęcam.
Z tego co wiem, album jest już wyprzedany, choć czasami Bruce odnajduje dodatkowe kopie swoich książek i wystawia je na sprzedaż.
Bruce bardzo ciekawie opowiada o zdjęciach z tego albumu podczas krótki podcastów.




Leave a reply