Ostatniego dnia Grenlandia zaskoczyła nas mgłą. I to mgłą mobilną. Wokół łodzi mgły nie było, ale nieco dalej mgła była i to czasami tak silna, że nic przez nią nie było widać. Jak się później okazało, to ta mgła właśnie spowodowała olbrzymie problemy na lotnisku, które zostało sparaliżowane na wiele dni.
Mgła i prześwitujące promienia słońca – trudno sobie wymarzyć lepszy zestaw. Ale to właśnie tego dnia skasowałem najwięcej zdjęć podczas całego pobytu na Grenlandii. Trudno mi się fotografowało. Lód był bardzo rozdrobniony i trudno było o czysty kadr. Góry lodowe też nie chciały współpracować i nie układały się tak jakbym chciał. I to wszystko w tak pięknym, miękkim świetle. Oczywiście nie ustawałem w próbach – zapraszam do kilku zdjęć z tego dnia.











Leave a reply