W fotografii prawie ciągle goni się królika w postaci … nowego sprzętu. Było tak za czasów analogowych, jest i teraz, a digitalizacja fotografii tylko ten proces przyspieszyła. Ja też tego królika gonię. Od czasu do czasu. Ostatnio złapałem całkiem dorodnego, bo najnowszego Canona R6. Co w nim takiego niezwykłego? Dla mnie to, że jest to mój pierwszy bezlusterkowiec. Nie ma zatem lustra, a wizjer jest elektroniczny. Nowa era w mojej fotografii i mnóstwo do nauki. Jak na razie za dużo zdjęć nie zrobiłem. Byłem tylko w Tatrach, raz na wschodzie w Rogalinku i raz na grzybach (których nie stwierdzono). Ale już mogę powiedzieć, że mi się bardzo podoba. Możliwości wizjera i AF są dużo większe niż w jakiejkolwiek lustrzance, nawet mojej ulubionej Canon 5D Mark IV.
Jedno z dzisiejszych zdjęć z poranka w Rogalinku wykonane Canon R6.
P.S. Zdjęcie aparatu by Canon.

Leave a reply