„Bestia ze wschodu” przyniosła do Poznania 2 (słownie: dwa!) dni mrozów tej zimy. Ale nie byle jakich – temperatura spadła do minus 20 stopni w dwa dni. Wartą zaczął płynąć śryż. Do tego zapowiadało się słońce i mgły. Przy takiej temperaturze rzeka dodatkowo paruje. Takie warunki mogły oznaczać tylko jedno. Wschód gdzieś nad Wartą. Telefon do Karola i już byliśmy umówieni na poranny wypad.
A później z górki.
Wstałem o piątej rano. Herbata do termosu, polar, softhshell, puchówka i kurtka przeciwwiatrowa na siebie, dwie pary rękawic, ciepła czapka i byłem gotowy wyruszyć na zdjęcia. Po godzinie w samochodzie byłem na miejscu. Chwilę później dotarł Karol. Temperatura wynosiła minus 19,5 stopnia. Brr, zimno, ale nie najgorzej. Pierwsze zdjęcie wyzwoliłem o 6.48 – było jeszcze ciemno, ale wtedy najlepiej wychodzą niebieskości. Wartą płynęło dużo śryżu (czyli takiej lekkiej kry lodowej). Drzewa i trzciny były gęsto oblepione szadzią. Różne miejscówki zapewniały różną prędkość wody, co momentalnie przekładało się na rozmycie rzeki. Woda intensywnie parowała. Dalsze dęby otulała mgła. Wszechobecną ciszę płynącej wody zakłócał jedynie szum ciężarówek z nieodległej autostrady. Po nocy głos się niesie niesłychanie.
Skupiłem się na zdjęciach. Dawno tak dobrze mi się nie fotografowało. Pomimo mrozu który wciskał się wszędzie nie było mi zimno. No, czasami w nos – mogłem zabrać kominiarkę.
Bateria w Canon R6 wytrzymała dwie godziny. Wizjer elektroniczny początkowo miał duże lagi spowodowane ciemnością i temperaturą. Ale o 7.30 działał pięknie.
Fotografowałem w tych warunkach ponad dwie godziny. Karol już pojechał, a ja jeszcze starałem się wycisnąć z tego miejsca więcej kadrów. Trochę żałuję, że nie zostałem dużej. Teraz czekam na kolejne mrozy i szukam nowych miejscówek.
Kilka zdjęć z tego mroźnego poranka prezentuję poniżej. Miłego oglądania.














2 komentarze
Bardzo fajne zdjęcia. Jest to, co kocham czyli światło. A najbardziej podobają mi wiry na zdjęciach. Szczególnie ostatnie ze zdjęć. Klimatyczne. U nas na południu (piszę z Raciborza), coraz mnie jest takich poranków. Śnieg to rzadkość. Piękne ujęcia gratuluję, bo też wiem ile wysiłku wymaga zimowa fotografia… ;)
Dziękuje za miłe słowa.