Przez ostatnie dni przeglądamy foldery ze zdjęć wykonanych podczas pięciu już wypraw na Islandię. Dużo idzie do kosza, ale porządki są konieczne. Nagle się okazało, że nie muszę już teraz kupować nowych, większych dysków – odzyskałem już blisko 100 GB co daje mi trochę oddechu. A Islandia to dopiero początek kasowania i porządków.
W ramach tych porządków napotykam na zdjęcia, które przyciagają moją uwagę. Tak było tym razem – kawałki lodu targane przypływem.
Cieszę się, że w lipcu znowu lecę na Islandię (o ile koronawirus odpuści).



Leave a reply