Koronawirus częściej wyciąga mnie na zdjęcia w porównaniu do czasów sprzed epidemii. W Internetach mnóstwo informacji o nadchodzącej pełni Księżyca. Wyjątkowej, gdyż tzw. kwiatowej. Bezchmurne niebo zachęciło do wyjazdu na zdjęcia. Kierunek był tylko jeden – rogalińskie dęby.
Nazwa Kwiatowy Księżyc (aka kwiatowa pełnia) wzięła się oczywiście od budzącej się do życia przyrody. A sam Księżcy podczas takiej pełni to tzw. Superksiężyc – jest większy, gdyż przebywa stosunkowo blisko Ziemi.
Gdy przyjechałem o 19.30 wśród dębów przechadzało się mnóstwo ludzi. Wybrałem odległe rejony chcąc się trochę przespacerować. W końcu do wschodu księżyca była jeszcze dobra godzina. Na TPE ustawiłem sobie wcześniej wszystkie kierunki i wiedziałem z góry gdzie wzejdzie Księżyc i gdzie powinienem być o tej porze.
Wśród dębów straszna susza. Miejsca, których kiedyś nie można byłoby przejść bez woderów teraz stoją suche jak pieprz. Ostały się tylko bardzo głębokie starorzecza.
Pospacerowałem i tuż przed wschodem Księżyca znalazłem się w upatrzonym miejscu. Byłem sam nie licząc pewnej Pani, która na widok człowieka ze statywem i długą lufą czym prędzej przemieściła się w bezpieczniejsze miejsce i odgrodziła się ode mnie wodą. A przynajmniej tak mi się wydawało.
Została cisza, dęby i wyczekiwanie. Od czasu do czasu coraz ciemniejsze niebo przecinał polujący nietoperz.
Wreszcie jest – pomarańczowa tarcza Księżyc powoli zaczyna wznosić się nad dominujące w krajobrazie dęby. Początkowo niezdarnie, później z coraz większą śmiałością. Przemierza nieboskłon robiąc się coraz to wyraźniejszy i mniej pomarańczowy. Nadchodzi czas na zdjęcia. Niech opowiedzą same to co udało mi się chłonąć będąc tam na miejscu.








Leave a reply