Kilka dni temu wróciłem z tygodniowego wypadu z Islandii. To już czwarty mój wyjazd na tą przepiękną wyspę w ciągu ostatnich dwóch lat. Dużo tych wyjazdów, ale wyspa wciąga, tak jak wciągał serial „Lost” :-).
Ze względu na zimową porę, towarzyszył mi jedynie Marcin Zagórski – doskonały fotograf faunistyczny. Tegoroczna zima okazała się dla nas łaskawa. W przeciwieństwie do kolegów fotografów, którzy polecieli przed nami. Islandię nawiedziło w tym roku prawie 40 burz śnieżnych i warunki drogowe jak i fotograficzne były bardzo ciężkie. Nas to na szczęście ominęło i mogliśmy się cieszyć iście wczesnowiosenną pogodą.
Punktem kulminacyjnym wyjazdu było oczywiście zaćmienie słońca. Pas zaćmienia całkowitego omijał co prawda Islandię o kilkadziesiąt kilometrów, ale i tak 99% procent tarczy słonecznej zostało zakryte przez księżyc. Oglądałem już kilka zaćmień, ale to było naprawdę wyjątkowe.
Krótkie podsumowanie:
- eksplorację skupiliśmy na południu wyspy wychodząc znacznie poza ramy typowych wyjazdów fotograficznych w tym rejonie;
- zorza byłą dla nas łaskawa – oglądaliśmy ją czterokrotnie, a raz w skali 6KP!!!! Przeżycia były niesamowite.
- nie udało nam się wejść na najwyższy szczyt Islandii w celu obejrzenia zaćmienia słońca – duża ilość śniegu i niestabilne warunki nie pozwoliły osiągnąć celu;
- zrobiliśmy za to wypad na lodowiec z olbrzymimi serakami – od razu przypomniała mi się Patagonia i Grenlandia;
- mocnym punktem jednego z dni była jaskinia lodowa i jej przepiękne sklepienie;
- spaliśmy często po 3h dziennie, tak aktywnie goniliśmy za zorzami i nowymi miejscami;
- w Budget jesteśmy już klientami VIP i za każdym razem dostajemy update na lepszy samochód o 3 klasy :-).
Zdjęcia wkrótce się pojawią, choć najpierw muszę dokończyć foto opowieść z poprzedniej, październikowej wyprawy.
Poniżej, jedno z wykonanych selfie. Ładne tło, nieprawdaż :-)?
Leave a reply