Niedawno w moje ręce wpadł kolejny album Carstena Egevanga zatytułowany „GREENLAND unseen …”. Carsten od lat fotografuje Grenlandię i jest autorem, którego niewątpliwie należy śledzić.
Album „GREENLAND unseen …” to album z tych, które pozwalają poczuć dane miejsce. Czarno-biała opowieść o Grenlandii, zbudowana z uważnego patrzenia na relacje między człowiekiem, zwierzętami i surowym arktycznym środowiskiem. Autor wprost mówi, że to książka o „unikalnych połączeniach” i zależnościach – i dokładnie to dostajemy: fotografie oraz tekst tworzą spójną narrację o życiu w świecie lodu i śniegu.
Egevang nie romantyzuje największej wyspy, tylko pokazuje realne warunki, w jakich funkcjonują ludzie i zwierzęta z ogromną dbałością o kadr i rytm opowieści. Zdjęcia są majstersztykiem. Zarówno te pokazujące zwierzęta w ich naturalnym środowisku, jak i w interakcji z człowiekiem.
Książka jest też fotograficznym portretem kultury tradycyjnego polowania Inuitów – pokazanej jako praktyka żywa „tu i teraz”, ale zakorzeniona w dawnych czasach. Zdjęciom towarzyszą opowieści opisujące znaczenie zwierząt w życiu lokalnego człowieka. Dzięki temu album jest czymś więcej niż zbiorem obrazów: staje się świadectwem codzienności, która w Europie pozostaje w dużej mierze „niewidzialna”.
Album jest w formacie „coffee table”: 360 stron, ponad 200 czarno-białych fotografii, twarda oprawa. Obcowanie z książką jest zatem doświadczeniem fizycznym – ciężarem, skalą, papierem. Wstęp napisał Kim Kielsen, były premier Grenlandii, co dodatkowo podkreśla wagę tematu i lokalny kontekst.
Jeśli zatem jesteście fanem Grenlandii i dobrej fotografii połączonej z opowieścią to jest to album dla Was.






Leave a reply